Pogoria 2013

11 grudnia 2013 at 18:58

W naszej szkole od kilku lat organizowany jest rejs żaglowcem STS
“POGORIA”.  Cieszy się on zainteresowaniem uczniów, którzy spragnieni
przygód wyruszają na spotkanie z morzem. Jest to duże wyzwanie, lecz z
pewnością warte zachodu.

Już pierwszego dnia pobytu na Pogorii nie ma czasu na nudę. Wyznaczana
jest przynależność do wacht, obowiązki, zaczyna się podstawowe
szkolenie. Następnie wieczorem przysługuje nam czas wolny, który
większość wykorzystuje na zwiedzenie pierwszego portowego miasta – Genui.

Po wypłynięciu z portu każdy wypełnia wyznaczone przez oficerów
obowiązki. Zmieniają się one wraz z określoną wachtą, co kilka,
kilkanaście godzin, dlatego można wypróbować się w każdej roli.  Może to
być zarówno sterowanie statkiem, stawianie żagli, jak pomoc w kuchni,
czy szorowanie pokładu. Pierwszego dnia żeglugi dużo ciężej pracowało
się tym, którzy podlegali chorobie morskiej. Na szczęście czujący się
dobrze uczestnicy wspierali ich i pomagali w stopniowym powrocie do
zdrowia. Ponadto nikomu nie było łatwo zmienić swojego normalego trybu
dnia, na ten, który obowiązuje na statku. Codzienne pobudki o 7:00,
praca w ciągu dnia, po której często następowała nocna wachta dały o
sobie znać w postaci zmęczenia, jednak nikogo nie zniechęcało to do
dalszej eksploracji.

W kolejnych dniach odwiedziliśmy takie porty jak: Seno Di Lerici, Golfe
De Saint Florent, Portoferraio Isola D’Elba i Santa Margherita. Każdy z
nich miał w sobie niepowtarzalny urok. Miasteczka te w okresie zimowym
są wolne od turystów, więc mieliśmy okazję w spokoju
zaobserwować codzienne życie miejscowych, spróbować śródziemnomorskiej
kuchni,  zobaczyć lokalne zabytki. Godną uwagi atrakcją była m.in
wizyta w domu Napoleona Bonaparte na Elbie, czy wycieczka
do parku narodowego w La Spezii.
Nasza przygoda kończyła się w Genui. Ostatniego dnia był czas na
pakowanie, sprzątanie całego pokładu na tzw. “klar”, wyjście do miasta.
Po południu pojawiła się kolejna grupa , która po nas miała przejąć
Pogorię. Wszyscy ze smutkiem opuszczali statek dziwiąc się, jak szybko
minął ten tydzień. Rejs był dla każdego z nas niesamowitym doznaniem.
Była to okazja, aby zintegrować się, nauczyć dyscypliny i współpracy
niezbędnej przy żegludze, a przede wszystkim doświadczyć, jak wygląda
życie na morzu.

Blanka Wawrzyniak